Wiedza

Permakultura – czym jest?

Permakultura stosowana jest nie tylko w rolnictwie. Z jej zasad korzysta się przy projektowaniu domów i wiosek, systemów energetycznych i w zagospodarowywaniu odpadów, a nawet w tworzeniu mniej namacalnych struktur jak grupy społeczne, programy nauczania, biznesplany.

Permakultura  korzysta z przyboru zasad i praktyk do projektowania zrównoważonych ekologicznie ludzkich osad. Słowo permakultura (od permaculture = permanent + agriculture, obecnie również permanent + culture) zostało wprowadzone przez dwóch Australijczyków. Pierwszym był Bill Mollison autor gęstej i encyklopedycznej biblii dziedziny: Permaculture: A Designer’s Manual. Drugim jest David Holmgren, który błyskotliwie rozszerzył zasięg permakultury.

Mollison mówi, że oryginalna idea permakultury naszła go w 1959 roku, kiedy to obserwował torbacze szperające w lesie deszczowym Tasmanii. Zainspirowany, w podziwie dla obfitości i dającego życie bogactwa wzajemnych powiązań tego ekosystemu, zanotował w swoim dzienniku: „wierzę, że możemy zbudować systemy, które będą funkcjonować tak dobrze jak ten“. W latach siedemdziesiątych wraz z Holmgrenem, korzystając z tego co zauważył w naturze i wśród pierwotnych mieszkańców, zaczął identyfikować i dookreślać zasady, jakie czyniły ten system tak bogatym i zrównoważonym. Ich nadzieją było zastosowanie tych zasad w projektowaniu ekologicznie zdrowych, produktywnych krajobrazów. Rozumowali, że jeśli życie kwitło na Ziemi przez ponad trzy miliardy lat, i jeśli lokalni, pierwotni ludzie żyli w relatywnej harmonii ze środowiskiem przez tysiąclecia, zatem życie i pierwotne kultury musiały być regulowane zasadami zrównoważonego trwania. Praca licencjacka Davida, przerobiona i rozszerzona później z pomocą Billa, wyewoluowała w przełomową książkę Permaculture One.

Permakultura zaczęła się zatem, jako zbiór narzędzi do projektowania środowiska, które jest modelowane na wzór natury obejmując również ludzi. Jednak Mollison, Holmgren, oraz kontynuatorzy, wkrótce uświadomili sobie, że nawet jeśli nauczymy się tworzyć farmy, ogrody i krajobrazy naśladujące naturę, zrównoważone korzystanie z ziemi wbudowane w niezrównoważone społeczeństwo nie zabezpieczy naszego trwania na planecie przed coraz większym zubożeniem i szybkim końcem. Na szczęście zasady permakultury – ugruntowane w mądrości natury – mają totalny zasięg nieskończenie przekraczający jej początki w rolnictwie. Odtąd permakulturę stosowano z sukcesem przy projektowaniu budynków i wiosek, systemów energetycznych, w zagospodarowywaniu odpadów, a nawet buduje się w oparciu o nią mniej namacalne struktury takie jak grupy społeczne, szkoły i ich programy, organizacje non-profit, ich biznesplany, a także stosuje się ją w procesach podejmowania decyzji.

W jaki sposób permakultura jest w stanie to ogarnąć? Na podstawowym poziomie praktykujący permakulturę pracują z organizmami, materiałami, i z tymi mniej namacalnymi rzeczami, do których odnosimy się jako do niewidocznych struktur. Lecz projektant permakulturowy w istocie mniej skupia się na samych przedmiotach, a bardziej na dokładnym i ostrożnym planowaniu związków i relacji pomiędzy nimi – wzajemnych połączeń – które stworzą zdrową, zrównoważoną całość. Te właśnie relacje zmieniają gromadę niepołączonych części w funkcjonujący system, nieważne czy jest to podwórko przydomowe, społeczność, czy ekosystem.

Jeśli nadal za dużo w tym teorii, oto bardziej „przyziemna“ definicja permakultury… Mając na myśli praktykę: organiczne ogrodnictwo, recycling, naturalne budownictwo, odnawialną energię, a nawet wspólne podejmowanie decyzji i realizacje sprawiedliwości w zrównoważonym społeczeństwie – w jakiejkolwiek praktyce permakultura jest skrzynką narzędzi, które pomagają organizować i decydować, kiedy i jak ich użyć. Permakultura nie jest dyscypliną samą w sobie, jest raczej projektowym podejściem opierającym się na łączeniu różnych dyscyplin, strategii i technik. Permakultura, tak jak natura, używa i wzajemnie komponuje najlepsze cechy tego co jest w jej zasięgu. Niektórzy, zwłaszcza nowicjusze myślą o permakulturze jako o zbiorze metod i technik. Istnieją wprawdzie pewne, często stosowane techniki i metody, które pięknie ilustrują reguły permakultury, takie jak spirale ziół i centralnie zasilane grządki (keyhole beds), lecz jest niewiele, albo w ogóle nie ma technik i metod należących tylko i wyłącznie do permakultury. Permakulturyści korzystają z szerokiego spektum dyscyplin, lecz narzędzia te są wybierane i stosowane zależnie od tego, na ile zgodne są z zasadami permakultury, a nie dlatego, że jakaś szczególna metoda „służy do jej robienia“.

W kulturze skupiającej się raczej na rzeczach niż na łączących je związkach, akcent jaki  permakultura kładzie na relacjach bardziej niż na „treści“, może czynić ją trudną do zrozumienia. Niektórzy początkujący permakulturyści stając się adwokatami pewnych, zrównoważonych (sustainable) praktyk, błędnie upierają się że: „permakultura znaczy organiczne ogrodnictwo (albo energię słoneczną, lub naturalne budownictwo)“. Permakultura wymyka się jednak takim stereotypom, bo zamiast wchłaniać te dyscypliny i uważać je za swoją część (więc coś mniejszego od niej), permakultura pokazuje nam gdzie i jak stosować te niezmiernie ważne idee i pomysły. Permakultura to nauka łączenia.

Celem permakultury jest projektowanie ekologicznie zdrowych i ekonomicznie prosperujących społeczności. Drogę ku temu wskazują trzy proste etyczne zasady: troska o Ziemię, troska o ludzi, oraz reinwestowanie nadwyżek w to właśnie troskliwe podejście do świata i natury.

Toby Hemenway z książki Gaia’s Garden

źródło: permakultura.edu.pl

Zasady Suwerenności Żywnościowej

Sześć zasad Suwerenności Żywnościowej

1. Centralna kwestia – żywność dla ludzi: suwerenność żywnościowa umieszcza w centrum systemów zarządzania żywnością, rolnictwem, hodowlą zwierząt i rybołówstwem prawo ludzi do wystarczającej, zdrowej i związanej z kulturą lokalną żywności dla wszystkich osób: ludzi i wspólnot, włączając tych, którzy są głodni, pod okupacją, w strefach konfliktu lub zmarginalizowani. Odrzuca tym samym twierdzenie, że żywność jest towarem tak, jak każdy inny czy też jedynie składową międzynarodowego agrobiznesu.

2. Docenienie wytwórców żywności: suwerenność żywnościowa wysoko wartościuje i wspiera wkład pracy oraz prawa kobiet i mężczyzn, chłopów i małych rodzinnych gospodarstw, pasterzy, rybaków, zamieszkujących lasy, ludności tubylczej oraz najemnych pracowników w rolnictwie i rybołówstwie, włączając w to imigrantów – wszystkich, którzy uprawiają, pielęgnują, zbierają i przetwarzają żywność. Odrzuca te systemy zarządzania, programy i działania, które  ich nie doceniają, zagrażają im i prowadzą do ich eliminacji.

3. Lokalne systemy zapewniania żywności: suwerenność żywnościowa likwiduje dystans pomiędzy wytwórcami żywności i jej konsumentami; umieszcza wytwórców żywności i jej konsumentów w centrum procesu podejmowania decyzji w sprawach żywności. Chroni wytwórców żywności na lokalnych rynkach przed cenami dumpingowymi i negatywnymi skutkami pomocy żywnościowej. Chroni konsumentów przed żywnoscią niskiej jakości, szkodliwym lub nieodpowiednim udzielaniem pomocy żywnościowej, oraz żywnością zawierającą genetycznie modyfikowane organizmy. Suwerenność żywnościowa stawia opór strukturom rządowym, umowom i działaniom, które polegają na stosowaniu oraz promowaniu niezrównoważonego i niesprawiedliwego handlu międzynarodowego i oddają władzę odległym, nieprzewidywalnym korporacjom.

4. Lokalna kontrola zasobów: suwerenność żywnościowa oddaje kontrolę nad terytorium, ziemią uprawną, pastwiskami, wodą, nasionami, zwierzętami hodowlanymi i populacjami ryb lokalnym wytwórcom żywności i respektuje ich prawa. Mogą oni używać tych dóbr i dzielić się nimi w sposób społecznie i ekologicznie zrównoważony przy zachowaniu różnorodności. Suwerenność żywnościowa uznaje, że lokalne terytoria często przekraczają geopolityczne granice i zapewnia lokalnym społecznościom prawo do zamieszkiwania i używania ich terytoriów. Wspierając relacje współpracy pomiędzy wytwórcami żywności w różnych regionach, terytoriach i sektorach, pomaga rozwiązać konflikty: wewnętrzne lub z władzami lokalnymi czy państwowymi. Suwerenność żywnościowa odrzuca możliwość prywatyzowania zasobów naturalnych poprzez prawa, umowy handlowe czy reżim praw własności intelektualnej.

5. Gromadzenie wiedzy i umiejętności: suwerenność żywnościowa opierając się na umiejętnościach i wiedzy lokalnych wytwórców żywności oraz  na zachowanych, rozwijanych i zarządzanych przez lokalne organizacje modelach produkcji żywności i zbioru plonów, rozwija stosowne systemy badań służące wsparciu lokalnej wiedzy i jej przekazywaniu następnym pokoleniom. Suwerenność żywnościowa odrzuca technologie, które tę wiedzę podważają, zagrażają jej lub szkodzą np. inżynieria genetyczna.

6. Współpraca z naturą: suwerenność żywnościowa minimalizuje i różnicuje wkład zasobów naturalnych do produkcji agroekologicznej, wybiera metody zbioru plonów, które maksymalizują udział ekosystemów i poprawiają ich odporność oraz zdolność adaptacji, zwłaszcza w perspektywie zmian klimatu. Suwerenność żywnościowa zakłada uzdrowienie planety tak, aby planeta mogła uzdrowić nas. Odrzuca szkodzące pożytecznym funkcjom ekosystemów metody takie jak: prowadzenie intensywnych monokultur, przemysłowa hodowla zwierząt, destrukcyjna eksploatacja łowisk i inne praktyki o charakterze przemysłowym, które niszczą środowisko i przyczyniają się do globalnego ocieplenia.

źródło: Nyeleni Polska

Suwerenność żywnościowa jest prawem ludzi do zdrowej i związanej z kulturą lokalną żywności, produkowanej metodami ekologicznymi i zrównoważonymi, oraz do określania swoich własnych systemów żywnościowych i rolnych. Stawia ona tych, którzy produkują, prowadzą dystrybucję żywności, a także konsumentów w samym sercu systemów żywnościowych, bez przyznawania priorytetu wymogom rynku światowego i korporacjom. Suwerenność żywnościowa broni interesów przyszłych pokoleń, oraz oferuje strategię oporu wobec współczesnego reżimu żywnościowego i handlu, zdominowanego przez wielkie korporacje. Daje ona pierwszeństwo ekonomiom lokalnym i narodowym i takim rynkom, a ponadto popiera rolnictwo oparte na gospodarstwach rodzinnych, jak i zrównoważoną pod względem ekonomicznym, społecznym i ekologicznym produkcję i konsumpcję żywności. Suwerenność żywnościowa propaguje przejrzysty handel, który gwarantuje producentom godziwe dochody, a konsumentom prawo do kontroli nad żywnością i jej wartością odżywczą. Zapewnia także producentom żywności prawo do zarządzania ziemią, zasobami wodnymi, nasionami, stadami zwierząt, jak i do stosowania praktyk różnorodności biologicznej. Suwerenność żywnościowa implikuje nowe relacje społeczne, wolne od wyzysku i nierówności miedzy kobietami i mężczyznami, różnymi ludami, rasami, klasami społecznymi i pokoleniami.

Deklaracja Nyeleni, Mali 2007 r.

Nasiona – dobro wspólne czy własność korporacji

Obecnie 55% globalnego rynku nasion należy do zaledwie 10 przedsiębiorstw. Jak do tego doszło i jakie to ma konsekwencje?

Nasiona są źródłem życia i pierwszym ogniwem w naszym łańcuchu żywnościowym. Są dobrem wspólnym – darem natury i rezultatem stuleci ciężkiej pracy rolników, którzy je zbierali, chronili i selekcjonowali.

Regularna wymiana nasion pomiędzy społecznościami i rolnikami pozwoliła uprawom na adaptację do rozmaitych warunków, rodzajów klimatu i różnorakiej topografii. W rezultacie powstał niezmiernie różnorodny żywy bank nasion, który nieustannie przystosowuje się do zmian, dzięki czemu rośliny są odporne i zdolne do wytrzymywania niekorzystnych warunków środowiska, co ma szczególne znaczenie w kontekście zmieniającego się klimatu.

Jednak, jak pokazuje opublikowany niedawno raport organizacji Via Campesina i Grain, to „dobro wspólne”, jakim od wieków są nasiona, jest coraz bardziej zagrożone. Autorzy raportu ujawniają, w jaki sposób wielki przemysł, wspierany przez rządy i organizacje międzynarodowe, prowadzi zmasowaną globalną ofensywę prawną w celu przejęcia całkowitej kontroli nad nasionami. Używa do tego mieszaniny środków prawnych: od przepisów dotyczących własności intelektualnej i obrotu materiałem siewnym po prawa regulujące wymianę handlową.

Patenty na życie

W 1930 r. Kongres USA uchwalił Plant Patent Act (ustawę o patentach na rośliny), po raz pierwszy sankcjonując używanie patentów na żywe rośliny. Ustawa ta dotyczyła jednak jedynie roślin rozmnażających się bezpłciowo. W 1985 r. prawo to rozszerzono na wszystkie rośliny i objęto nim nie tylko całą roślinę i jej nasiona, lecz również komórki, geny i sekwencje DNA. Aby mieć dostęp do nasion, rolnicy muszą zapłacić właścicielowi patentu i zobowiązać się do bezwzględnego przestrzegania szeregu warunków: nie wolno im ponownie użyć nasion ze swoich zbiorów ani z nimi eksperymentować, nie mogą również ich sprzedać lub przekazać bezpłatnie komu innemu. Patenty są obecnie standardem dla upraw GMO.

Europejskim odpowiednikiem amerykańskiego systemu patentowego jest ochrona odmian roślin (Plant Variety Protection). W 1961 r. państwa europejskie utworzyły Związek Ochrony Nowych Odmian Roślin (Union for the Protection of New Plant Varieties – UPOV), który harmonizuje przepisy poprzez Konwencję UPOV. Nadaje ona hodowcom wyłączne prawo do odmian roślin i zabrania innym produkcji ich nasion dla celów komercyjnych.

Początkowo rolnicy mogli nadal bez ograniczeń zachowywać nasiona odmian chronionych i ponownie ich używać. Wraz z nowelizacją Konwencji UPOV w 1991 r. prawo ochrony odmian roślin rozszerzono o zakaz produkcji rolnej odmian chronionych. Zgodnie z nowymi przepisami rolnikom nie wolno ponownie używać nasion sprywatyzowanych odmian – poza rzadkimi wyjątkami i za pobraniem opłaty.

Do Konwencji UPOV 91 należą obecnie 72 państwa, w tym USA. Polska została członkiem UPOV w 1989 r., a do UPOV 91 przystąpiła w roku 2003. Na rządy wielu krajów rozwijających się wywierane są naciski, aby przystąpiły do UPOV. Służą temu m.in. wielostronne porozumienia handlowe (takie jak NAFTA), umowy dwustronne oraz tzw. kontrakty pomocowe. Umowy handlowe i inwestycyjne są wykorzystywane przez korporacje, jako narzędzie zmuszania rządów do przyjmowania strategii rozszerzających korporacyjne prawa do nasion. Np. prawie wszystkie państwa są obecnie członkami Światowej Organizacji Handlu (WTO), która zawiera Porozumienie w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej (TRIPS), wymagające od wszystkich państw, pod groźbą sankcji, wprowadzenia jakiejś formy prawa ochrony odmian roślin.

Biopiractwo

Z prywatyzacją roślin i ich nasion łączy się zjawisko „biopiractwa”. Rolnicy z wielu krajów znajdują na półkach sklepowych nasiona swoich odmian rodzimych, oznaczone jako odmiany chronione. Czasami, aby ukryć kradzież, zmienia się ich nazwę, jednak bardzo często sprzedawcy, licząc na popularność tradycyjnych odmian, sprzedają nasiona pod starymi nazwami.

W niektórych przypadkach prawodawcy posuwają się jeszcze o krok dalej, tworząc przepisy otwarcie promujące biopiractwo. Tak jest np. w Ghanie, gdzie rząd, pod naciskiem korporacji, zaproponował bardzo restrykcyjną ustawę wzorowaną na UPOV 91, zwaną powszechnie „Ustawą Monsanto”. Stwierdzała ona, że „w przypadku braku dowodu przeciwnego, hodowcy mogą zostać uznani za właścicieli odmiany, o którą chodzi”. Wywołało to potężne protesty społeczne – w Ghanie nasiona mają duże znaczenie kulturowe – do protestujących rolników dołączyli studenci i związki zawodowe, i ustawę udało się na razie zatrzymać.

Objęcie prawami własności intelektualnej nasion nowych odmian również budzi poważne wątpliwości. „Nasiono przemysłowe” jest gruncie rzeczy nasionem rodzimym poddanym mniej lub bardziej głębokiej manipulacji. Każda innowacja przeprowadzana przez przemysł – czy to poprzez techniki klasycznej hodowli czy też za pomocą inżynierii genetycznej – zaczyna się od materiału zgromadzonego w wyniku tysięcy lat ewolucji w środowisku rolniczym. Tak więc intelektualna zawartość nasion reprezentuje nie tylko wiedzę indywidualną, lecz również kolektywną wiedzę i praktykę na przestrzeni lat i różnych lokalizacji geograficznych, poprzez które ziarno migrowało i było wymieniane. Natomiast prawo patentowe uznaje za ważne tylko wkład indywidualny i ostatnią zmianę genetyczną.

Regulacja obrotu

Przepisy dotyczące obrotu nasionami definiują kryteria, jakie muszą spełnić nasiona, aby mogły zostać dopuszczone na rynek. W założeniu mają na celu ochronę rolników – zapewnienie im dostępu do nasion dobrej jakości.

Ale jakie są te kryteria? W krajach, które przyjęły system „obowiązkowych katalogów”, nasiona są dopuszczane na rynek jedynie, gdy należą do odmiany spełniającej trzy zasadnicze wymagania: muszą być „odrębne”, „jednolite” i „stałe”(distinct, uniform, stable – kryteria DUS). Oznacza to, że wszystkie roślin wyhodowane z jednej partii nasion mają być takie same, a ich właściwości nie zmienią się z czasem.

Odmiany rodzime nie spełniają tych kryteriów, ponieważ są zróżnicowane i ewoluują. Tego rodzaju przepisy nie sprzyjają rolnictwu ekologicznemu, które z natury rzeczy wymaga nasion zróżnicowanych genetycznie, zdolnych do przystosowania do specyficznych lokalnych potrzeb społecznych i sieci interakcji z całym złożonym ekosystemem: glebą, insektami i inwentarzem żywym.

Innym problemem jest definicja „obrotu”. Prawa nasienne wielu krajów nie ograniczają definicji obrotu do samej sprzedaży za pieniądze. Może ona obejmować również darmową wymianę, barter, a nawet dawanie nasion w prezencie.

Nowe prawa nasienne odzwierciedlają rosnące wpływy przemysłu rolnego i spożywczego. Do lat 70. wytwarzaniem nowych odmian roślin i ich dystrybucją zajmowały się przedsiębiorstwa państwowe, małe centrale nasienne i państwowe stacje badawcze. Od tego czasu byliśmy świadkami masowego przejmowania mniejszych przedsiębiorstw przez wielkie korporacje i zastępowania programów publicznych projektami finansowanymi przez sektor prywatny. Obecnie 55% globalnego rynku nasion należy do zaledwie 10 przedsiębiorstw i siła lobbingowa tych gigantów – takich jak Monsanto, Dow czy Syngenta – jest ogromna. W rezultacie były one w stanie narzucić środki restrykcyjne zapewniające im pozycję monopolistyczną.

Ważnymi rzecznikami wymienionych powyżej praw są agencje ONZ, takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Żywności (FAO), Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju oraz Światowa Organizacja Własności Intelektualnej. Przygotowują one projekty modelowych przepisów i uczą rządy, jak je wdrażać.

Rozporządzenie w sprawie nasiennictwa

To, co do tej pory napisałem (może za wyjątkiem krótkiej wzmianki o sytuacji w odległej Ghanie), prawdopodobnie brzmi nieco abstrakcyjnie, więc aby zilustrować jak to działa w praktyce, posłużę się przykładem z naszego własnego europejskiego podwórka.

6 maja 2014 r. Komisja Europejska przedstawiła projekt nowego rozporządzenia w sprawie nasiennictwa. Jego cel na pierwszy rzut oka wyglądał niewinnie: „aktualizacja obecnie obowiązujących regulacji, zwiększenie przejrzystości przepisów i zamieszczenie ich w jednym akcie prawnym”.

Czytaj też: Dorota Metera – Czyje będą nasiona?

Po szczegółowym przyjrzeniu się rozporządzeniu okazuje się jednak, że po jego uchwaleniu, użycie, reprodukcja i sprzedaż jakichkolwiek nasion niezatwierdzonych przez specjalną nową agencję, stałyby się nielegalne. Nowe przepisy praktycznie zabroniłyby rolnikom, a nawet ogrodnikom-amatorom zachowywanie, sprzedaż i wymianę własnych nasion i sadzonek. Głównym lobbystą, stojącym za propozycją Komisji Europejskiej, było stowarzyszenie European Seed Association, reprezentujące interesy przemysłu nasiennego, do którego należą m.in. Monsanto Holland i Syngenta Seeds.

Propozycja Komisji wywołała falę protestów w wielu krajach. 800 tys. osób, w tym 400 tys. z Austrii, podpisało petycję „Wolność dla bioróżnorodności”, zainicjowaną przez austriackie organizacje GLOBAL 2000 i Arche Noah. Grupa Zielonych w Parlamencie Europejskim wraz z Navdanyą, organizacją indyjskiej aktywistki, Vandany Shivy, utworzyła Deklarację na rzecz wolności nasion i demokracji żywności i rozpoczęła kampanię w celu mobilizacji obywateli przeciwko nowemu ustawodawstwu. W ostatnim tygodniu przed głosowaniem europosłowie otrzymali od obywateli 50 000 maili z prośbą o odrzucenie proponowanego przez Komisję rozporządzenia. Ostatecznie 11 marca br. Parlament rozporządzenie odrzucił, ale, jak twierdzą osoby znające sposób działania Komisji Europejskiej, projekt może wkrótce powrócić w zmienionej formie.

Warto dodać, że nawet bez nowego rozporządzenia prawo nasienne Unii Europejskiej jest bardzo restrykcyjne, skutecznie utrudniając, a w wielu przypadkach uniemożliwiając rolnikom zachowywanie, używanie, sprzedaż i wymianę własnych nasion. W rezultacie następuje coraz większa koncentracja europejskiego rynku nasiennego, np. 95% sektora nasion warzyw kontrolowana jest przez zaledwie 5 przedsiębiorstw, w tym 26% należy do firmy Monsanto.

Czytaj też: Keith Taylor – Dlaczego bronimy nasion

Jednocześnie jesteśmy świadkami redukcji różnorodności upraw rolniczych i ogrodniczych. W skali globalnej, według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), w ciągu XX w. różnorodność upraw zmniejszyła się o 75%, a jedna trzecia dzisiejszej różnorodności może zostać utracona do r. 2050.

Prawa nasienne pisane są przy użyciu niejasnych, niezrozumiałych i sprzecznych sformułowań, zostawiając wiele miejsca na interpretację (mogli się o tym przekonać ci z czytelników, którzy, zapewne przypłacając to bólem głowy, próbują śledzić burzliwe losy polskiej ustawy o nasiennictwie i jej kolejnych nowelizacji). Są one uchwalane po cichu, bez rozgłosu (polską ustawę o nasiennictwie z 2012 r. próbowano przepchnąć przez Sejm w czasie wakacji) lub za pomocą umów międzynarodowych, które nie mogą być konsultowane na szczeblu narodowym ani lokalnym.

Co możemy zrobić?

Raport Via Campesiny i Grain pokazuje jednak, że tej ofensywie przemysłu można się skutecznie przeciwstawić.

Większość ludzi odrzuca pomysł, że przedsiębiorstwa mogą być właścicielami odmian roślin i zabronić rolnikom ponownego użycia ich nasion. Ludzie także generalnie nie zgadzają na to, by praca wykonywana przez rolników, aby nakarmić świat, nagle została uznana za przestępstwo.

Kiedy dzięki kampaniom informacyjnym i mobilizacji ze strony organizacji społecznych ludzie uświadomią sobie prawdziwe intencje ustawodawców, nie chcą tych praw i wyrażają sprzeciw. Za każdym razem, gdy opór jest wystarczająco silny, udaje się je zatrzymać. Tak jak w przypadku „Ustawy Monsanto” w Ghanie i nowego prawa nasiennego w Europie. Autorzy raportu Via Campesiny i Grain dokumentują wiele innych przykładów podobnie skutecznych działań na całym świecie.

Jednakże korporacje i rządy nigdy nie dają za wygraną – po krótkiej przerwie wracają do boju. Ale doświadczenie pokazuje, ze przy odpowiedniej mobilizacji, możliwe jest odparcie również i tych ataków.

W konkluzji raportu jego autorzy stwierdzają również, że oprócz blokowania niewłaściwych praw i prób tworzenia nowych regulacji zapewniających rolnikom prawo do nasion, najlepszym sposobem obrony nasion jest ich zachowywanie, wysiewanie, dzielenie się nimi i podtrzymywanie tradycyjnych praktyk rolniczych. Różnorodność odmian roślin rozkwita, jeśli je uprawiamy i przygotowujemy z nich pożywienie, jeśli są obecne na naszych targach, festynach i na spotkaniach towarzyskich. Robią to niezliczone grupy, które organizują festiwale żywności, targi nasion i ich wymianę, a także grupy walczące o ochronę lub ponowne uruchomienie lokalnych rynków.

I daje to nadzieję. A stawka jest olbrzymia – zachowanie bioróżnorodności i nasze bezpieczeństwo żywnościowe.

Jan Skoczylas

Źródła:

Artykuł ukazał się w numerze 23 Zielonych Wiadomości z września 2015 roku, poświęconym wsi i rolnictwu – do pobrania w formacie pdf: http://zielonewiadomosci.pl/wp-content/uploads/023.pdf

Dlaczego Agroekologia?

Agroekologia jest odpowiedzią na pytanie, w jaki sposób zmienić i naprawić nasz system żywnościowy i życie obszarów wiejskich, które zostały zniszczone przez rolnictwo przemysłowe oraz tak zwane Zielone i Niebieskie Rewolucje. Uważamy Agroekologię za kluczową formę oporu wobec systemu gospodarczego, który przedkłada zyski ponad ludzi. Przemysłowy system żywnościowy jest główną przyczyną licznych kryzysów: klimatycznego, żywnościowego, ekologicznego, zdrowia publicznego i innych. Umowy o wolnym handlu i korporacyjne porozumienia inwestycyjne, umowy w sprawie rozstrzygania sporów pomiędzy inwestorami a państwami oraz fałszywe rozwiązania, takie jak rynki emisji związków węgla, a także postępująca „finansjalizacja” ziemi i żywności – wszystkie z nich powodują dalsze pogłębianie się tych problemów. Agroekologia w ramach Suwerenności Żywnościowej oferuje nam wspólną ścieżkę do przezwyciężenia wymienionych wyżej kryzysów.

(Deklaracja Międzynarodowego Forum na rzecz Agroekologii)

Świat na krawędzi przepaści

Coraz trudniej zignorować kryzys, w jakim znalazł się przemysłowy system żywnościowy. Od co najmniej dekady ukazują się kolejne raporty naukowe, które jasno pokazują, że dominujący dziś przemysłowy system rolno-spożywczy niszczy życie na naszej planecie. Jest główną przyczyną  dramatycznej utraty bioróżnorodności, coraz częściej określanej przez naukowców jako 6. wielkie wymieranie, odpowiada za 50% emisji gazów cieplarnianych, które napędzają katastrofalną zmianę klimatu, prowadzi do pustynnienia i degradacji gleb. Jeśli obecna tendencja się utrzyma, za 60 lat na Ziemi najprawdopodobniej nie będzie już nadających się do uprawy ziem. Jednocześnie system ten wytwarza schemizowaną żywność, która przyczynia się do powstawania większości chorób chronicznych związanych z odżywianiem.

Narzucany całemu światu przez kraje bogatej Północy globalny system rolno-spożywczy prowadzi również do niezmiernie dotkliwych skutków społecznych, szczególnie na globalnym Południu. Opierając się na monopolu niewielkiej liczby pionowo zintegrowanych korporacji, które w coraz większym stopniu kontrolują wszystkie ogniwa łańcucha produkcji żywności – poczynając od sprzedaży patentowanych nasion i środków ochrony roślin poprzez ich uprawę, przetwórstwo, aż po sieci sprzedaży – zagraża podstawom egzystencji setek milionów ludzi. Bardzo obrazowo opisali to Szymon Rębowski i i Piotr Depta-Kleśta w magazynie Kontakt:

Weźmy na przykład Persea americana – avocado. Dla jednych stał się w ostatnim czasie smacznym, zdrowym i modnym składnikiem nowoczesnej diety. Innym – w Meksyku i Chile – kojarzy się raczej z utratą ziemi, brakiem dostępu do wody pitnej, zniszczeniem środowiska naturalnego i niewolniczą pracą.

Przemysłowy model produkcji i dystrybucji żywności, wraz całym globalnym systemem społeczno- gospodarczym, który opiera się na intensywnym użyciu paliw kopalnych, rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych i paradygmacie ciągłego wzrostu gospodarczego, doprowadził nasz świat na skraj przepaści. I nie są to katastroficzne wizje powstałe w zatrutych alkoholem umysłach dekadenckich artystów, lecz fakty, co do których istnieje naukowy konsensus.

Odpowiedź rządów i wielkiego biznesu

Odpowiedzią rządów, instytucji międzynarodowych i wielkiego biznesu na ten bezprecedensowy, zagrażający podstawom życia na ziemi kryzys, jest tzw. nowa Zielona Rewolucja – naukowe i technologiczne innowacje, które umożliwią zwiększanie produkcji bez uszczuplania zasobów i zanieczyszczania środowiska naturalnego. Jest to eklektyczna mieszanka niektórych praktyk agroekologicznych, np. agroleśnictwa i płodozmianu, i technologii rolnictwa przemysłowego: upraw odpornych na herbicydy, toksycznych środków owadobójczych, modyfikowanych genetycznie roślin i zwierząt, olbrzymich monokultur upraw przeznaczonych na eksport , opatentowanych nasion i technologii oraz przemysłowej hodowli zwierząt. Częścią tego podejścia jest również rynek handlu emisjami CO2.

Są to fałszywe rozwiązanie – w gruncie rzeczy oznaczają kontynuację dotychczasowego scenariusza rolnictwa przemysłowego, a także dalsze utowarowienie natury i zwiększenie kontroli ponadnarodowych korporacji, których nadrzędnym celem jest powiększanie zysków, nad wszystkimi ogniwami łańcucha produkcji i dystrybucji żywności, ze wszystkimi katastrofalnymi tego konsekwencjami. Utrwalają struktury, które nadają priorytet rozwojowi rynku przed ochroną środowiska i dobrostanem człowieka, i ponieważ kierują się tą samą absurdalną logiką nieograniczonego wzrostu i zysku, która doprowadziła nas do obecnego kryzysu, z natury rzeczy mogą go jedynie jeszcze bardziej pogłębić.

Jedyna realna alternatywa

W przeciwieństwie do planowanej w laboratoriach sponsorowanych przez wielki biznes naukowców oraz w gabinetach szefów koncernów i polityków nowej Zielonej Rewolucji, Agroekologia jest tworzona oddolnie, wyrasta z żywego doświadczenia tych, którzy od tysięcy lat uprawiają ziemię i nadal, gospodarując na zaledwie 25 procentach gruntów rolnych, wytwarzają 70 procent spożywanej na świecie żywności. Agroekologia stosuje praktyki rolnicze, które udowodniły swoją wartość na przestrzeni wielu generacji i opierają się na „zasadach ekologicznych, takich jak wspomaganie życia biologicznego w glebie, recykling składników odżywczych, dynamiczne zarządzanie bioróżnorodnością i oszczędność energii bez względu na skalę”, korzystając przy tym z nowoczesnej wiedzy o roślinach i ekosystemach. Nie używa „chemicznych środków ochrony roślin, sztucznych hormonów, GMO i innych nowych niebezpiecznych technologii”*. Poprzedni Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. prawa do żywności, Olivier De Schutter rozwiał wątpliwości, co do zdolności tego rodzaju metod rolniczych do produkcji wystarczającej ilości żywności — w swoim raporcie dla Rady Praw Człowieka z marca 2011 roku, napisał: “Agroekologia może podwoić produkcję żywności w całych regionach w przeciągu dziesięciu lat, łagodząc jednocześnie zmiany klimatu i zmniejszając ubóstwo na wsi”.

Podczas gdy dominujący system żywnościowy podporządkowuje środowisko naturalne gospodarce rynkowej, model agroekologiczny poprawia to “odwrócenie” postrzegając gospodarkę, jako “jednostkę zależną” od większego ekosystemu planety. Uznaje, że niezbędna jest „równowaga pomiędzy naturą, wszechświatem a istotami ludzkim” i „fakt, że jako ludzie jesteśmy tylko częścią natury i wszechświata” Podkreśla znaczenie poczucia „związku duchowego z naszymi ziemiami i z całą siecią życia” i odrzuca „przekształcanie w towar jakichkolwiek form życia”*.

Jednocześnie Agroekologia ma bardzo mocny aspekt polityczny – odnosi się politycznych i strukturalnych przyczyn dzisiejszego kryzysu i „wymaga od nas zakwestionowania i przekształcenia struktur władzy w społeczeństwie”, aby „oddać kontrolę nad nasionami, bioróżnorodnością, ziemią i terytoriami, wodą, wiedzą, kulturą i innymi dobrami wspólnymi w ręce ludzi, którzy karmią świat”*. Zmierza do realizacji koncepcji Suwerenności Żywnościowej, którą definiuje się jako „prawo ludzi do zdrowej i związanej z kulturą lokalną żywności, produkowanej metodami ekologicznymi i zrównoważonymi, oraz do określania swoich własnych systemów żywnościowych i rolnych”, i która stawia tych, „którzy produkują, prowadzą dystrybucję żywności, a także konsumentów, w samym sercu systemów żywnościowych, bez przyznawania priorytetu wymogom rynku światowego i korporacjom”**.

Agroekologia w ramach Suwerenności Żywnościowej jest podejściem holistycznym – postrzega ludzkość i jej system społeczno-gospodarczy w powiązaniu z szerszym ekosystemem i całym wszechświatem; prawdziwie demokratycznym; opartym na niezależnej nauce i tradycyjnej wiedzy zgromadzonej przez poprzednie pokolenia; i wypływa z autentycznej troski o dobro gatunku ludzkiego i całej planety. Odnosi się do rzeczywistych przyczyn kryzysu – niesprawiedliwego, zdominowanego przez interesy ponadnarodowych korporacji i instytucji finansowych systemu, który opiera się na absurdalnym paradygmacie wzrostu gospodarczego i podsycanej przez ten system ludzkiej chciwości.

Agroekologia i Suwerenność Żywnościowa dają priorytet lokalnej produkcji i konsumpcji żywności, co oznacza skrócenie łańcucha systemu żywnościowego i w konsekwencji znaczne zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. Zastosowanie metod ekologicznych wiąże się z brakiem lub minimalnym użyciem środków chemicznych, mniejszą mechanizacją, a więc również redukcją emisji, a także przywraca glebie naturalną zdolność do sekwestracji CO², zwiększa też różnorodność biologiczną, a co za tym idzie zdolności adaptacyjne roślin i ich odporność na zmiany klimatu.

Agroekologia nie jest jedynie teorią czy też utopią, ma ją na swoich sztandarach największa organizacja społeczna na świecie, zrzeszająca ponad 250 milionów rolników La Via Campesina, a jej zasady są z powodzeniem stosowane przez tysiące społeczności na całym świecie***.

Z wyżej wymienionych powodów jesteśmy przekonane i przekonani, że Agroekologia w ramach Suwerenności Żywnościowej jest jedynym realnym rozwiązaniem dzisiejszego kryzysu i drogą którą powinniśmy wybrać. Co więcej, ma kluczowe znaczenie dla naszego przetrwania w świecie gwałtownie zmieniajacego się klimatu.

Agroekologia, TERAZ!

Przypisy:

* Deklaracja Międzynarodowego Forum na rzecz Agroekologii

** Deklaracja Suwerenności Żywnościowej

*** Raport organizacji ARC 2020 i Friends of the Earth Europe: „TRANSFORMACJA W STRONĘ AGROEKOLOGII” pokazuje przykłady praktyk agroekologicznych z różnych krajów Unii Europejskiej. Przykłady zastosowania agroekologii z całego świata można znaleźć w raporcie La Via Campesiny: Peasant Agroecology for Food Svereignty and Mother Earth.

Autor: Jan Skoczylas